Taka nuda, że aż napiszę tekst na moją edycję karnawału. Może uda mi się w ten sposób zachęcić jeszcze kogoś do skrobnięcia czegoś na ten temat, bo jak na razie zanosi się na najbardziej katastrofalne wydanie…Mówiąc pokrótce: modyfikuję zasady wszelkich gier, które prowadzę. Cały czas. Powód jest prosty – żadna mechanika nie jest w stu procentach dostosowana do wymogów chwili. W zasadzie wystarczy mi, żeby była plastyczna, elastyczna i wytrzymała na maksymalne przeciążenia
Czasem wręcz im prościej, tym lepiej (vide antyczny już silnik z RuneQuesta, używany z powodzeniem do dziś w Zewie Cthulhu) – im więcej “dziur” i niedopowiedzeń, tym łatwiej zapchać je swoimi wymysłami. Oczywiście takie mechaniki nie są zbyt przyjazne dla większości noobów, ale cóż – nie jestem już erpegowym neofitą. Na szczęśćie – drugi raz nie miałbym serca męczyć ludzi moją słabizną z pierwszych lat grania. Ale dość zbaczania z tematu. Poniżej kilka przykładów najczęściej stosowanych przeze mnie zmian.Umowa?Często (w zasadzie coraz częściej) zdarza się, że rozpatr [...]
Notki




