O Avatarze napisano już bardzo dużo zarówno złego jak i dobrego. Nie będę powielał setek różnych rozważań nad tym dziełem, bo… po prostu nie warto. Avatar to film prosty, wręcz banalny, nudny, ale śliczny, niemalże "słitaśny". Nie ma w nim nic specjalnie ciekawego – jest przewidywalny, dialogi są drewniane, "eko-zielony" motyw mnie kompletnie nie przekonuje, world music jako podkład muzyczny nie daje rady – brzmi wręcz pretensjonalnie wymuszając skojarzenia z biednymi głodującymi dzieciakami w afryce obsiadłymi przez stada much i przepastnymi festiwalami charytatywnymi, na których słucha się bono i afroamerykańskich chórów dziecięcych
"We are the woooorld, we are the childreeeen!…"
James Horner nie postarał się tym razem. Nominację do Oskara za muzykę traktuję po prostu jako kolejny efekt mainstremowego zepsucia gustu szacownego gremium Akademii (podobnie jak pozostałe nominacje wyłączając tą za efekty). A może rok 2009 był po prostu taki cieniutki w kategorii wysokobudżetowych produkcji?
Wi [...]
VN:F [1.7.2_963]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)